Zeszłam na samo dno – “Kobiety mafii 2”

W ostatnim wpisie z cyklu Sobota wieczór wspominałam wam o tym, że poszłam do kina na film “Kobiety mafii 2” i w kilku słowach opisałam moje, delikatnie rzecz ujmując, negatywne odczucia. Obiecałam też recenzję i chociaż nie mogłam się za nią zabrać, oto jestem.

Zanim jednak przejdę do samej recenzji, przypomnę wam moje stanowisko w sprawie filmów Patryka Vegi, wszak większość społeczeństwa zapewne czytając tytuł tego posta zapytają “A czego ty się w ogóle spodziewałaś?”. Na pewno nie tego, że będzie tak źle. Nigdy nie uważałam, że filmy Vegi były nadzwyczaj ambitne, wnosiły bogactwo idei do mojego życia i w ogóle zasługują co najmniej na Złotego Lwa. Miałam jednak zdanie, że takie filmy też są potrzebne. Dla prostej rozrywki, która pozwala szarym komórkom zwyczajnie odpocząć (a w czasach, gdzie jesteśmy z każdej strony bombardowani różnymi bodźcami, taki odpoczynek jest na wagę złota). Trochę humoru, trochę wulgaryzmów, znani i naprawdę dobrzy aktorzy. Zaczęło się od fajnego Pitbulla, potem było coraz gorzej (z małym pikiem przy okazji Plag Breslau, które uważam za całkiem niezłe), ale tak źle, jak w Kobietach Mafii 2 jeszcze nie było i w najgorszych koszmarach nie spodziewałam się, że ten poziom może zostać osiągnięty.

Prawdopodobnie Vega wpadł w rutynę robienia filmów taśmowo, jeden za drugim. Zatrudnia wciąż tą samą ekipę aktorską, obraca się w mniej więcej podobnej tematyce (mafia, policja i te sprawy), co powoduje w połączeniu z taką częstotliwością zlanie materiału. Idąc na drugą część Kobiet mafii prawie nie pamiętałam, o czym była pierwsza (nie pomogło obejrzenie serialu na świętej pamięci Showmaxie). Po seansie dalej nie wiem. Ani o czym była część pierwsza ani, co gorsza, co się właściwie działo w części drugiej.

Początek spoilerów

W tym filmie łączy się kilka wątków. Po pierwsze, Anka, królowa mafii, wychodzi z więzienia i próbuje odzyskać syna. Po drugie, niania, która obecnie wychowuje tego syna, wciąż handluje narkotykami na zlecenia agenta ABW, który to agent kradnie narkotyki sprowadzone na boku z Kolumbii. Piotr Adamczyk tatuuje się na całym ciele i zmienia kobiety jak rękawiczki, przez co jego córka zaczyna kraść auta. Kartel z Medelin zaczyna działalność w Polsce, a zamach na prezydenta to nie żadne Muzułmanki, tylko Polka na koniu przebrana za ułana. Ach, no i jeszcze zobaczycie niedźwiedzia na rowerze (wszystko zupełnie na trzeźwo!).

Koniec spoilerów

Ostatecznie jedynym wątkiem, który tak naprawdę mam ochotę oglądać, są perypetie Anki, którą ratuje po pierwsze Kasia Warnke, a po drugie “blondynkowatość”, która płodzi teksty pokroju A gdzie jest Dania? wywołujące facepalm i rozbawienie za każdym razem. Pozostałe są zapychaczami, powodowały, że po raz pierwszy zerkałam co kilka chwil na zegarek i odliczałam czas do końca. Nie dlatego, że mi się nudziło, bo w zasadzie pod tym względem nie było tak źle. Po prostu festiwal żenady miał się tak rewelacyjnie, że aż mi było kiepsko.

Nie zabrakło typowych dla filmów Vegi pościgów i karamboli spowodowanych przez samochody bez kierowców. Tym razem jednak reżyser poszedł o krok dalej – już nie było tak, że każdy film ma swój karambol. Teraz każdy WĄTEK ma swój karambol, co skutkuje 4-5 scenami, w których auta fruwają i rozbijają się na wszystkie możliwe sposoby. Przy pierwszej scenie zażartowałam nawet, że Ooo, widać, że to film Vegi. Przy drugim zaśmiałam się, że No, jak każdy raper musi wyśpiewać swoją ksywę w piosence, tak Vega musi zrobić karambol. Przy trzeciej ciężko westchnęłam, spojrzałam wymownie na męża i przesiadłam się na drugi pośladek, kątem oka sprawdzając godzinę. No, to je Vega, to sie nie ukryje.

Najlepszą recenzją tego filmu byłoby chyba zdanie, które powiedziałam mojej mamie tuż po seansie.
Wiesz, jeśli masz iść na ten film, to chyba tylko po to, żeby zobaczyć, jak bardzo zły to film.

Nikogo nie będę zniechęcać do wizyty w kinie, bo nie mam tego w zwyczaju. Zawsze uważam, że każdy powinien opinię wyrobić sobie sam i wiem, że gdybym sama tego filmu nie zobaczyła, byłabym na siebie zła (z tego też powodu już zamówiłam bilety na Kogel Mogel 3, czytałam fatalne recenzje, ale przypomniałam sobie, że ja nie słucham recenzji ;D). Jeśli jednak macie do wyboru tylko jeden film (bo chociażby bilety do kina podrożały), to nie marnujcie go na Kobiety mafii 2. Ja mam Unlimited – dlatego chodzę dla was i recenzuję.

Jeśli jednak liczba biletów nie ma znaczenia – zapraszam. Dajcie znać w komentarzach, jak wam się podobało ;)

Reklama
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like