I oto minął mi pierwszy pełnoprawny tydzień mojego kursu programowania w CodersLab! Ostrzegali, że będzie ciężko, a wtedy czas mija błyskawicznie – nie inaczej było w tym przypadku.

https://www.youtube.com/watch?v=ic1thCbqtm0

Moduł pierwszy (czyli pierwszy tydzień kursu) to maleńkie przypomnienie tego, co o Javascripcie dowiedzieliśmy się na Preworku (z odrobiną dodatkowych treści), ale przede wszystkim pełna przygód przeprawa przez HTMLaa i CSSa. Tak, coś tam było na Preworku, ale tam były podstawy, tu bardziej zaawansowana część.

Prezentacje udostępnione w ramach tego modułu były bardzo pomocne w nauce, bo dosłownie krok po kroku (i od ogółu do szczegółu) wprowadzały wiedzę, a zadania stopniowane trudnością wręcz idealnie utrwalały to, czego się przed chwilą nauczyłam. W zasadzie ten kurs robi się sam i jedynym wrogiem jest… czas.

Największy wróg kursanta

Ten daje o sobie bardzo boleśnie znać już w poniedziałek po zajęciach. Przede wszystkim człowiek musi się przestawić na nowy tryb działania (zwłaszcza ja, pracująca wiecznie z domu, ustalająca godziny pracy na swoich warunkach). Od 9:00 do 17:00 trwają zajęcia w siedzibie CodersLab, ale gdy wraca się do domu, w przeciwieństwie od wielu etatowych pracowników, nie zapomina się o pracy.

Tak naprawdę cała zabawa zaczyna się właśnie w domu. Trzeba odrobić zadania domowe (i raczej nie ma w nich taryfy ulgowej, że powinno być ich tylko kilka, bo przecież kurs dlugo trwa, a ludzie muszą mieć życie). Wic polega na tym, że trzeba na czas tego bootcampu zostawic trochę swoje życie gdzieś z boku i poświęcić się w stu procentach zdobywaniu nowych umiejętności. W końcu jest tylko 5 tygodni na zdobycie wiedzy potrzebnej pełnoprawnemu Junior Front-end Developerowi. Wiedzy, której nie jest wcale mało.

Mi, zwłaszcza na początku, ciężko było wszystko odstawić – mam w końcu firmę, klientów i nie mogę tego wszystkiego zostawić. Na szczęście ogromnym wsparciem jest Tomek, który przejmuje wszystko to, co się da. No i są jeszcze przerwy co godzinę – czasami wykorzystuję je na odpisanie na maile, rozesłanie ofert lub przesłanie gotowych projektów.

Opieka mentora

Wspominałam już przy okazji Preworku, że każda grupa kursantów ma swojego mentora, do którego może się zwrócić z prośbą o code review lub otarcie łez. Nasz mentor wydawał się bardzo poważnym człowiekiem (tak, z profilowego :D), po czym okazało się, że wprowadza na zajęcia genialną wręcz atmosferę, w której czuję się jak w domu.

Wspólnie żartujemy i śmieszkujemy (memy programistyczne wchodzą z rana jak masełko na świeżą bułeczkę). “Mam ten kod” leci zapętlone w playliście, a żarciki sytuacyjne wprowadzają w dobry humor na cały dzień.

Zresztą, to nie tylko zasługa mentora, ale również grupy, z którą pewnie za kilka chwil będziemy jak rodzina. Już spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, pijemy wspólne kawki, herbatki, jemy razem obiady i umawiamy się na wspólne wyjścia – pod tym względem również to będzie ciekawy czas.

Dobre rady po pierwszym tygodniu

Jeśli wybierałabyś się na podobny kurs, mam kilka dobrych rad. Po pierwsze, na maksa wykorzystajcie czas z mentorem/wykladowcą na zajęciach. Jeśli czujecie, że macie z czymś problem – pytajcie. Po drugie, nie czekajcie z zadaniami domowymi. Ja zrobiłam sobie dwa dni zaległości i boleśnie to odczułam dnia trzeciego, gdy trzeba było zacząć uczyć się do egzaminu. A niezdany egzamin i oblana poprawka to pożegnanie z kursem i nie jest to tylko hasło marketingowe.

Podejrzyj, co tam robię :D

Obiecałam Ci w filmie, że pokażę, jak wygląda moje repozytorium na githubie, a przede wszystkim, ja kwygląda projekt strony, którą tworzyliśmy na zaliczenie dnia warsztatowego już po wykonaniu zadań egzaminacyjnych.

Baw się zatem dobrze.
Link do profilu na githubie
Link do repozytorium z projektem

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać:
Więcej

Zostanę programistką [Od 0 do Javascript Developera]

Rozwój jest dla mnie bardzo ważny, dlatego gdy tylko mam okazję zdobyć nowe kompetencje - korzystam z niej. Nie inaczej było w tym przypadku. Już jakiś czas temu usłyszałam o szkole programowania CodersLab - ba, przechodziłam obok kilka razy, bo siedzibę we Wrocławiu mają tuż przy wrocławskim Rynku. Nigdy jednak nie myślałam o programowaniu na poważnie. Aż do teraz.