Kolejny raz zawitałam w teatrze. Co prawda, na tym spektaklu tydzień temu, ale jakoś dopiero teraz zebrałam się, by móc o tym spektaklu napisać. We wrocławskim Teatrze Komedia niedawno miała miejsce premiera spektkalu Z Twoją córką? Nigdy!. Ponieważ gra w nim moja ciocia (Beata Rakowska – warto obejrzeć spektakl choćby dla samej jej postaci), nie mogłam odmówić sobie przyjemności zakupienia biletu.

Teatr Komedia uwielbiam za rewelacyjny humor (hej, ich komedie naprawdę są śmieszne, co wcale nie jest tak oczywiste) i super zespół aktorów. Chociaż bilety nie należą do najtańszych wiem, że na spektaklu się nie zawiodę i nigdy nie kupuję kota w worku – za każdym razem mam zapewnioną genialną rozrywkę. Tak też było tym razem.

z-twoja-corka-009

Historia opiera się na losach dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą rodzin, a wszystko kręci się wokół kryzysu wieku średniego, jak przed nim uciec, jak zapobiegać rutynie w związku i jak nie przeholować w tym zapobieganiu. Gdy dołączymy do tego córkę z sekretami i jej chłopaka, mamy całkiem niezłą mieszankę wybuchową.

Każda minuta spektaklu jest przepełniona świetnymi żartami sytuacyjnymi, bohaterowie wciąż się mijają, czegoś nie dopowiadają i z tego wynika większość ich problemów. Komedie pomyłek są moim ulubionym gatunkiem spektakli, zawsze są dynamiczne i pełne niespodzianek, a chyba właśnie o ten element zaskoczenia chodzi najbardziej.

Jedyne, co mi się nie spodobało, to kreacja Miśka Koterskiego w roli chłopaka córki (tego, o którym pisałam wyżej). Widać, że nie jest zawodowym aktorem, jego dykcja pozostawia wiele do życzenia i nie jestem do końca przekonana do jego kreacji postaci. A może moje wrażenia są takie, a nie inne przez grupę jego znajomych, którzy zaczęli wiwatować z pierwszego rzędu, jak tylko Misiek pojawił się na scenie, a na ukłonach zupełnie skradli jego uwagę do tego stopnia, że nie zahaczył wzrokiem o ani jednego widza?

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać:
Więcej

Powstaniemy, Czerwoni niczym świt – “Szklany Miecz” – premierowa recenzja

W tej recenzji iskry gniewu będą tryskać spod moich palców niczym malutkie błyskawice tryskały spod palców Mare Borrow. Może polać się krew, bez znaczenia, czy autorka należy do Srebrnych, czy Czerwonych. "Szklany miecz" przelewa moją czarę goryczy, a Victoria Aveyard powinna była albo przewidzieć moją reakcję, albo zwrócić się do kogoś, kto to zrobi.