Niektórzy stukali się w czoło i nie mogli uwierzyć. Jak to, jesteście w Porto i idziecie na kuchnię włoską? A tak nam się raz zdarzyło, bo pomysłów i weny zabrakło, a męską część Pikusiowego duetu naszła ochota na pizzę.

Po całodniowym szwędaniu się po Porto, zdecydowaliśmy przeczekać siestę i późnym popołudniem podjechać Boltem (przypominam wpis o transporcie w Porto) do Matosinhos – podobno rybnej stolicy tego miasta. Podobno, bo wszyscy kierowcy zgodnie twierdzili, że tam to absolutnie nie na ryby, bo połowy są po drugiej stronie rzeki i świeże rybki to tylko tam (swoją drogą, z tej rady skorzystaliśmy – efekty w tym wpisie). Jak nie ryby, to zostały nam kurczaki albo Box208 – włoska miejscówka w bardzo niepozornej okolicy.

Restauracja otwiera się wieczorami o 19:30 i świeci pustkami tylko przez pierwsze kilkanaście minut – później życie w niej się zaczyna (a byliśmy w dzień powszedni, warto dodać). Wchodzi się do niej po schodach na drugie piętro (na pierwszym są toalety), a duża brama garażowa obok wejścia prowadzi na restauracyjny parking.

Na początek, jak to zwykle w Porto bywa, dostajecie przystawki – oliwki, oliwę z oliwek, bagietki i masełko czosnkowe, a obok nakrycia czekają na was grissini. Możecie je przyjąć (zostaną doliczone do rachunku – komplet 4,70€) lub odmówić i od razu przejść do zamówienia. Nasza rodzina zgodnie stwierdziła, że czekadełka to dobra sprawa i braliśmy je w każdej odwiedzanej restauracji.

Przystawek było nam jednak mało – zdecydowaliśmy się na Antipasti Misto (niby dla dwóch osób, my wzięliśmy na 4 – 14€). W skład talerza wchodzą włoskie przysmaki, między innymi parmezan, mozarella, pikantne salami i szynka parmeńska. Zabrzmi jak przesada, ale bardzo dawno nie jadłam tak pysznych włoskich produktów (pewnie dlatego, że mój ostatni pobyt we Włoszech miał miejsce, gdy miałam lat jakieś 7?).

Na dania główne wybraliśmy: pollo alla pizzaiola (to ja – pierś z kurczaka z zapiekanym pomidorem pod mozarellą z cząstkami ziemniaków i sosem – 9,90€), Penne al Pesto Genovese (mama – penne z pesto – 10,00€), Spaghetti alla Carbonara (tata – tłumaczyć chyba nie trzeba – 12€) i margheritę (to Pan Pikuś – 8,50€).

Nie mam pojęcia, kto wyszedł na swoim zamówieniu najlepiej, mój kurczak był pyszny, Pikuś na pizzę nie narzekał, tacie smakowała carbonara, mama wniosła tylko, że jej penne było trochę mało doprawione. Ogólnie cały posiłek można zaliczyć na plus. Jeśli chcecie mieć podczas posiłku jeszcze trochę atrakcji, możecie zamówić wersję carbonary z parmezanem, który zostanie dla was starty przez kelnera z wielkiego kawałka sera przy waszym stoliku. Z moich obserwacji, była to super popularna opcja.

Co do picia? Oczywiście sangria tinto dla Pikusiów (15€/1 litr) i wino dla rodziców, ale niestety już nie pamiętam ani ceny ani rodzaju.

Jeśli kiedykolwiek w Porto najdzie was ochota na włoskie, to serdecznie polecam. Wstydu nie ma, miłe wrażenia i pelne brzuszki gwarantowane :)

Box 208
Av. Serpa Pinto 208, 4450-275 Matosinhos
Czynne codziennie 12:00-14:00 i 19:30-22:30
Menu

12 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać: