Najlepsze ryby w Porto – wcale nie Matosinhos [Taberna do são Pedro]

Do Porto jechałam z ogromnym marzeniem w serduszku – najeść się owoców morza za wszystkie czasy. Świetnych owoców morza nie znalazłam, za rybami nie przepadam, ale znalazłam miejsce, w którym jedzonko jest przepyszne i robiące dobrze na serduszku.

Na samym wstępie muszę wam powiedzieć, że w każdym przewodniku, na kilku blogach i stronach o Porto czytaliśmy, że najlepsze rybki znajdziemy właśnie w Matosinhos. Bo to dzielnica nad oceanem, bo w każdym lokalu rozpala się ogromne palenisko i świeżutkie rybki prosto z wody lecą na ruszt. I tu przydała się wiedza zdobyta od taksówkarzy Bolta (o transporcie w Porto pisałam w tym wpisie).

Jeśli już rozmawiali po angielsku (co nie było takie częste), mój mąż przejmował rolę naczelnego detektywa i pytał o wszystko. O prawo, kulturę, sztukę, zabytki i… jedzenie. Zawsze padało pytanie “Did you eat francesinha?” – o tym kiedy indziej, ale gdy tylko poruszaliśmy temat ryb, wszyscy zgodnie stwierdzali – tylko nie w Matosinhos. Bo tam ryby przyjeżdżają dopiero wtedy, gdy nie sprzedadzą się w São Pedro da Afurada znajdującej się w Villa Nova de Gaia – po drugiej stronie rzeki Douro.

São Pedro da Afurada (wcale nie Porto)

Wybraliśmy się zatem do portu w São Pedro da Afurada i tam, podążając tropem najsmakowitszych zapachów i opinii w Google i na TripAdvisorze, zaczęliśmy się rozglądać po okolicy. Taksówkarze rzucili nam jeszcze hasło “Szukajcie w drugim lub trzecim rzedzie, nigdy przy samej wodzie” – tak też robiliśmy. Tym sposobem trafiliśmy do do Taberna do são Pedro.

Uwaga! Musicie wiedzieć, że zdecydowana większość restauracji (jeśli nie wszystkie) w tym rejonie mają przerwę na siestę. Czynne są do godziny 13:00-14:00, a potem otwierają się dopiero o godzinie 19:00-19:30.

Czas na jedzonko

Na sam początek tradycyjnie zaproponowano nam przystawki. Niech was jednak nie zwiedzie fakt, że lądują na stole bez wcześniejszego ich zamówienia – są one dodatkowo płatne i ich ceny widnieją w karcie. Możecie odmówić, możecie zostawić, ale wtedy zostaną wam doliczone do rachunku. My dostaliśmy dużą sałatkę (7€) i chlebek (2€), na stole znajdowały się jeszcze oliwy i podstawowe przyprawy.

Łosoś (na zdjęciu 1,5 porcji)

Ryby w tym miejscu grillowane są na dużym palenisku przed lokalem. Ceny podane w karcie dotyczą ryby wraz z gotowanymi lub pieczonymi w mundurkach i oliwie ziemniaczkami (druga opcja posmakowała nam dużo bardziej i polecam od razu poprosić tylko o te). Zamówiliśmy doradę (12,50€) oraz łososia (10€). Obie ryby były soczyste, świeże, genialnie upieczone. Miały chrupiącą skórkę i po prostu rozpływały się w ustach.

Dorada (tutaj 1 porcja)
Ziemniaczki w mundurkach

Zachęceni przepysznym jedzeniem, postanowiliśmy na spróbowanie wziąć jeszcze szaszłyk z owocami morza (espetada de lulas com gamba – 13,50€), w skład którego wchodziły między innymi krewetki i kalmary. Tu przyszło drobne rozczarowanie, Włochy i Chorwacja potrafią w owoce morza trochę lepiej niż Portugalia (i była to niestety obserwacja po którymś z kolei podejściu do tematu w różnych miejscach).

Skusiliśmy się jeszcze na deser – creme brulee (3€). Był poprawny, nie zwalił z nóg, ale fajnie podsumował przemiły wieczór w sympatycznym lokalu, z super obsługą i rewelacyjnym jedzeniem.

Jeśli chodzi o napoje, zamówiliśmy dzbanek sangrii (przepysznej! – 10€) i białe wino firmowe
São Pedro (11€ za butelkę).


Serdecznie was zachęcam do odwiedzenia tego miejsca, gdy tylko będziecie w Porto. My wróciliśmy na kolację następnego dnia i gdyby starczyło nam czasu, kto wie – pewnie pojawilibyśmy się ponownie.

Taberna do são Pedro
4400 Vila Nova de Gaia, Vila Nova de Gaia, Portugalia
Godziny otwarcia: codziennie 12:00-16:00 i 19:00-22:00, w niedziele tylko 12:00-16:00

Strona na TripAdvisor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *