Jak pogrążyć bohatera? Recenzja “Sully”

Recenzja “Sully” to jedna z tych, które będzie mi się pisało bardzo przyjemnie. Już teraz mogę zaznaczyć, że będzie pozytywna i więcej będzie w niej moich odczuć i emocji niż faktycznego kinematograficznego mięcha.

Idąc na ten film wiedziałam, że musi być dobrze. Po pierwsze, zwiastun bardzo mnie zachęcił. Po drugie, uwielbiam filmy utrzymane w tym klimacie, kocham historie oparte na faktach, chłonę namiętnie wszystko co z lotnictwem (i podróżami w kosmos, ale to chyba jest podobna sprawa) związane. Po trzecie, Clint Eastwood w roli reżysera i Tom Hanks w roli tytułowej obiecywali dużo dobrego.

11sully-facebookjumbo

Na samym początku zostajemy wrzuceni do kokpitu samolotu lecącego z Nowego Jorku do Charlotte, gdzie zaczyna się cała lawina zdarzeń. Ptaki, awaria dwóch silników, panika na pokładzie, aż w końcu bohaterska decyzja o lądowaniu na rzece Hudson, które jest bardzo ryzykowne, ale jak się później okazuje, uratuje wszystkich pasażerów i całą załogę.

Później robi się już tylko gorzej (o ile gorzej może jeszcze być). Okazuje się bowiem, że w świetle sztywnych lotniczych procedur i komputerowych symulacji niczym staje się ponad czterdziestoletnie doświadczenie pilota, jego wiedza i intuicja. Cały świat nazwał kapitana Sully bohaterem, tymczasem sam zainteresowany stoi przed groźbą utraty pracy bez prawa do emerytury i pociągnięcia do odpowiedzialności za złe decyzje. Z daleka od domu, kochającej żony i martwiących się dzieci.

hankssully_tom

Podczas seansu naszła mnie refleksja – jak ogromne obciążenie psychiczne przyjmują na siebie piloci samolotów. Latają setki, tysiące godzin, zawsze z myślą, że coś, choć nie wiadomo jeszcze co, może pójść nie tak. Procedury procedurami, w sytuacjach awaryjnych liczą się sekundy i tak naprawdę tylko od opanowania kapitana zależy życie ludzi na pokładzie – nie każda sytuacja została opatrzona odpowiednią instrukcją.

“Sully” to film, na który warto się wybrać. Niejednokrotnie mnie wzruszył, nie raz i nie dwa serce zabiło mi mocniej. Bohaterowie to ludzie z krwi i kości, do których przywiązujemy się, kibicujemy im i współczujemy, a przy okazji odpowiadamy sobie na pytanie, co by było, gdybym to ja znalazła się na pokładzie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like