Menu & Search
Peggy Porschen – różowe królestwo słodkości

Peggy Porschen – różowe królestwo słodkości

Są takie miejsca, które od samego patrzenia chciałoby się odwiedzić. Kawiarnia Peggy Porschen w Londynie zdecydowanie do nich należy.


W zasadzie nie wiem, czy do Peggy Porschen kiedykolwiek bym trafiła (pewnie tak, ale raczej nie tak szybko), gdyby nie moja Mama, która podpatrzyła tę miejscówkę na Instagramie. No dobra, też ją widziałam wcześniej, ale nie byłam aż tak zdeterminowana, by ją szybko odwiedzić. Tak więc właśnie za namową Mamy, udaliśmy się pod drzwi tej najbardziej instagramowej londyńskiej kawiarni i czekaliśmy na wolny stolik.

Pogoda dopisywała, ale było dosyć chłodno, więc musieliśmy przygotować się na około 20 minut oczekiwania. Przemiłe panie kelnerki podchodzą i dopytują, kto chciałby siedzieć w środku, kto na zewnątrz – na chłody otrzymacie ciepłe kocyki do przykrycia się, nie będzie więc tak źle. Pamiętajcie też, że możecie zostać zapytani o chęć zajecia miejsca przy dużym stoliku w osobnym pokoju – wtedy na pewno przydzielą wam towarzyszy, ale jest to fajny sposób na poznanie nowych ludzi i pośmianie się w miłym towarzystwie. Warto też wiedzieć, że stolik ten jest odesparowany od reszty kawiarni, więc i sceneria do zdjęć jest nieco inna.

Stwierdziliśmy, że każdy zamówi co innego i będziemy mogli spróbować od siebie nawzajem. Tym sposobem na naszym stole wylądowały dwa cappuccino (£3,60) i dwie gorące czekolady (£4,75), a ze słodkości czekoladowe brownie (£4,50), golden apple & chai cupcake (£7,80) oraz spiced pumpkin & pearls cupcake (£6).

Zacznijmy od ciast. Brownie miało smak typowego brownie i było bardzo mocno czekoladowe. Wielbiciele brownie będą zachwyceni, ja natomiast utwierdziłam się po raz kolejny, że jestem fanką raczej nieco lżejszych i bardziej puszystych ciast. Słodkość z piekła rodem nie jest dla mnie. Hitem zaś okazały się cupcakes sezonowe. Złote jabłuszko było wręcz nieziemskie i zdecydowanie tylko na nie warto wsiadać w samolot i lecieć do Londynu. Smak jabłka z cynamonem świetnie uzupełniał krem orzechowo-daktylowy. Nieco gorsza (ale tylko troszeczkę) była druga, dyniowa babeczka. Wciąż była pyszna, ale nieco bardziej płaska w smaku. Za to obie wyglądały przepięknie!

Gorąca czekolada skusiła mnie tym, że jest podawana z mini-piankami. Niestety są one rozsypane na talerzyku, zamiast instagramowo wystawać z góry bitej śmietany. W okresie, w którym odwiedziliśmy Peggy Porschen, na ciepłych napojach tworzone są wzorki z kakao – specjalnie na Halloween. To trochę rekompensowało dekorację. Kawy jak kawy – dobre, ładnie podane :)

Nie wiem, czy kiedykolwiek wróciłabym do Peggy Porschen po coś innego nić Golden Apple Cupcake lub piękne zdjęcia na instagram, ale jest to fajna przygoda z cyklu “once in a lifetime”, którą bardzo wam polecam.

Znacie jeszcze inne instagramowe kawiarnie w Londynie? Koniecznie dajcie znać, może odwiedzę je kolejnym razem?

Peggy Porschen, 116 Ebury St, Belgravia, London SW1W 9QQ
FB, Instagram1

0 Comments
Leave a Comment

To jest wersja demonstracyjna sklepu do celów testowych— Zamówienia nie będą realizowane. Zamknij