Ostatnie dni wolny sprzyjały wyprawom do kina. Premierę miał niedawno film “Ukryte piękno” i to właśnie na niego wybór padł w sylwestrowe popołudnie.

Ukryte piękno

Już zwiastun obiecywał wiele. “Ukryte piękno” to historia Howarda – ojca, który dwa lata wcześniej musiał pożegnać swoją córkę. Od tamtej pory stracił chęć życia i zaczyna egzystować w swojej zamkniętej rzeczywistości, odcina się od otaczającego go świata i jest niezdolny do podejmowania ważnych decyzji, zwłaszcza dotyczących agencji reklamowej, którą kiedyś założył ze swoim przyjacielem. Pewnego dnia pisze listy do Miłości, Śmierci i Czasu. Co ciekawe, otrzymuje odpowiedź.

Musiałam go zobaczyć

Od pierwszego zwiastuna, który pojawił się w kinach jakiś miesiąc temu, wiedziałam, że koniecznie muszę ten film zobaczyć. Jak tylko pojawił się w repertuarze, a ja miałam chwilę, wybrałam się do kina z rodzicami i Małżem. Ani trochę nie żałuję, może z wyjątkiem tego, że był to akurat sylwester. Wzruszyłam się tak bardzo, że przez moment myślałam nawet, że zacznę głośno szlochać. No i nie miałam chusteczek.

Ogromne zaskoczenie

Właściwie ciężko mi pisać recenzję, nie spoilerując fabuły, bo sam zwiastun zdradza bardzo niewiele, a zaskoczenia i zwroty akcji pojawiają się nawet na samym początku filmu.


Zobacz także: Recenzja filmu “Pasażerowie” z Jennifer Lawrence i Chrisem Prattem


Główny bohater, który przy pierwszej wizycie Miłości, Śmierci i Czasu myśli, że to oszuści lub wariaci, chwilę później zastanawia się, czy sam nie zwariował. Zaczyna do niego docierać, że potrzebuje pomocy i pojawia się na spotkaniu grupy wsparcia dla rodziców, którzy stracili dziecko, lecz nie chce się otworzyć. Słowa terapeutki wskazują mu jednak drogę, jaką powinien obrać, by chociaż spróbować uporać się z przeszłością. Postanawia jeszcze raz skonfrontować się z Bytami, tym razem mówiąc im to, co naprawdę o nich myśli.

Poszukaj “Ukrytego piękna”

Pojawienie się gości w życiu Howarda wydaje się być terapią nie tylko dla niego. Najbliżsi przyjaciele – Whit, Claire i Simon, próbując poradzić sobie z problemem bohatera, przez przypadek znajdują sposoby, by poradzić sobie z własnymi. Choć nie zamknęli się na świat, nosili w sobie smutek i żal, który ukrywali przed wszystkimi i dopiero Miłość, Śmierć i Czas pomogli znaleźć rozwiązania. Nie licząc ostatniej sceny, to właśnie te rozmowy wyciskały najwięcej łez.

Nieprzewidywalny koniec

“Ukryte piękno” nie należy do tych filmów, w których co chwilę wzdychamy i zgadujemy, co się za moment stanie. Całą prawdę poznajemy dopiero w ostatnich minutach filmu, a domyślić się zakończenia możemy dopiero na kilka sekund przed tym, jak twórcy zaczynają grać w otwarte karty. Chociaż na pewno możemy dostrzec pewne poszlaki, traktujemy je jako uzupełnienie świata, a nie istotne elementy fabuły. Między innymi to czyni ten film tak niezapomnianym.


Zabierzcie ze sobą chusteczki i nie malujcie oczu zbyt mocno. “Ukryte piękno” to wzruszająca lekcja o tym, że trzeba doceniać drobne momenty i akceptować nieuchronność Śmierci, przemijanie Czasu oraz zmienność Miłości. Z całego serducha polecam.

0 Shares:
2 komentarzy
  1. Film, który absolutnie i bezgranicznie skradł moje serce. Już od listopada, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam trailer, zupełnie się zachwyciłam i z niepokojem czekałam na grudzień :) Takie długie czekanie w stu procentach się opłaciło :) Film obejrzałam w dniu premiery, a nadal czuję po nim lekkie zmieszanie :)

  2. Muszę koniecznie obejrzeć ten film! Odkąd obejrzałam zwiastun , pomyślałam, że na pewno to świetna produkcja, która mi się bardzo spodoba. Polubiłam bardzo Twoją stronę i zostaję na dłużej. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów! http://www.whitevic.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać:
Więcej

Powstaniemy, Czerwoni niczym świt – “Szklany Miecz” – premierowa recenzja

W tej recenzji iskry gniewu będą tryskać spod moich palców niczym malutkie błyskawice tryskały spod palców Mare Borrow. Może polać się krew, bez znaczenia, czy autorka należy do Srebrnych, czy Czerwonych. "Szklany miecz" przelewa moją czarę goryczy, a Victoria Aveyard powinna była albo przewidzieć moją reakcję, albo zwrócić się do kogoś, kto to zrobi.