Jumping fitness – o czym pamiętać na początku?

Jumping fitness to ostatni krzyk fitnessowej mody. Jeśli jesteś fitness clubem i nie masz trampolin w ofercie, automatycznie znikasz z mapy klubów popularnych i osuwasz się w odmęty zapomnienia. Bardzo czekałam na moment, w którym i u mnie pojawią się takie zajęcia, a gdy się pojawiły musiałam jeszcze przeczekać pierwszy szał i ostatecznie dopchałam się dopiero po miesiącu, gdy inni zrezygnowali lub się rozczarowali. Właściwie dlaczego?

Trampoliny kojarzą nam się głównie z dziećmi i dobrą zabawą, lekkimi niewymagającymi i relaksującymi podskokami, dlatego też pierwsze zajęcia były dla mnie ogromnym szokiem. Do tego stopnia, że opróżniwszy standardową półlitrową butelkę wody, wciąż chciało mi się pić i w połowie opuściłam salę treningową rozczarowana, z poczuciem porażki i obietnicą, że na trampoliny wrócę, jak będę już wyglądać jak Selena Gomez. Czy coś.

Po dwóch dniach jednak stwierdziłam, że odczekam chwilę i zaopatrzę się w butelkę litrową, zupełnie inne nastawienie, zacisnę zęby i w swoim tempie dotrwam do końca. Kilka dni później znów skakałam i chociaż zerkałam co chwilę na zegarek i momentami tępo patrzyłam przed siebie modląc się o koniec piosenki, tym razem zajęcia opuściłam z poczuciem ogromnego sukcesu i dobrze wykonanej pracy, choć jeszcze nie nadążałam za resztą grupy. Od tamtej pory na zajęcia chodzę regularnie i wiecie co? Wczoraj ukończyłam trening ćwicząc cały czas równo z grupą! :)

Jumping Fitness

Dlaczego o tym mówię? Żeby uświadomić wszystkim, którzy chcą załapać się na tą (świetną zresztą) jumping fitness modę, że to nie tylko śmieszki heheszki, a ciężki trening cardio połączony z seriami ćwiczeń wytrzymałościowych. W zależności od instruktora, pod koniec zajęć lub co kilka piosenek wykonuje się przysiady w różnych wariantach, samo zaś skakanie ma kilka podstawowych kroków, których poprawne wykonywanie (na dodatek w odpowiednim rytmie) przychodzi z czasem.

Tak, fitness jumping daje dużo radości i tak, jest świetną metodą na budowanie formy i kondycji, jednak każdy, kto zaczyna przygodę z tymi treningami musi wiedzieć, że na początku dotrwanie do końca może stanowić wyzwanie i wcale nie należy się tym przejmować. Pokory nauczą się nawet osoby wytrenowane – wczoraj osobiście widziałam panią, która trenuje już bardzo długo, ale na trampolinach była po raz pierwszy i robiła kilka przerw. Nie ma w tym nic złego, ale jak widać, nie tylko pączki, takie jak ja, będą miały problemy :D

Myślę, że wytrwałość jest ważna w każdym treningu, zwłaszcza na początku, ale są takie zajęcia, na których będzie wam ciężko, ale przebrniecie i takie, jak jumping fitness, gdzie bez ogromnej motywacji i zawziętości w najgorszym wypadku wyjdziecie w trakcie, w najlepszym zaś więcej się na nich nie pojawicie.

Ogromnych pokładów motywacji wam życzę, bo gdy już pokonacie etap “inicjacji”, trampoliny staną się waszym ulubionym treningiem (może tuż po ZUMBie :D), zwłaszcza, że mają cudowne działanie :)

Reklama
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like
Czytaj więcej

Dieta OXY – hit czy kit?

Wiosna już dawno rozhulała się za oknem, więc wszyscy zaczęliśmy dążyć do pięknych sylwetek. Fitness kluby od dawna promują hasło “100 dni do wakacji”, ale sam ruch nie wystarcza. Z pomocą przychodzą różne diety, w tym dieta OXY, którą testowałam ostatni miesiąc i postanowiłam podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami.
Czytaj więcej