Po tygodniu przerwy i tygodniu pracy zdalnej, nadszedł czas na rozpoczęcie modułu czwartego – tym razem obejmował on zagadnienia związane z jQuery, AJAX oraz ES6. I tu zaczęło się robić pod górkę – nie dlatego, że wiedza okazała się specjalnie tajemna. Po prostu zaczęło mi się to wszystko dłużyć, bo miałam wrażenie, że kręcimy się w kółko.

Ten tydzień po raz kolejny poprowadził drugi z wykładowców. Ja odetchnęłam z ulgą, bo po Scrum Lab, który odbywał się zdalnie w tej dwutygodniowej przerwie, zasiało się we mnie ziarenko wątpliwości dotycxzące kursu (ale o tym opowiem we wpisie dotyczącym Scrum Laba).

W ogóle tu zaczęłam mieć wrażenie, że kurs spokojnie mógłby być krótszy. Znów wyprzedzałam grupę z zadaniami – były one bardzo proste i po przeżyciach związanych z czystym Javascriptem, ułatwienie w postaci jQuery było jak miód na moje serduszko. Miałam wrażenie, że tam po prostu wszystko robi się samo z pomocą jednej funkcji, jednej linijki, nie dwudziestu, jak w czystym JS.

Bardzo miło wspominam też zabawę z AJAX i zapytaniami do API. Generowanie treści na podstawie odpowiedzi z jakiegoś zewnętrznego serwera do tamtego momentu wydawało mi się czystą abstrakcją, a tu proszę – kilka godzin i stworzyłam wyszukiwarkę obrazków z galerią z lightboxem, aplikację do przeglądania biblioteki Pokemonów i wyszukiwarkę filmów. Dało to jakieś pojęcie o możliwościach na przyszłość.

A potem przyszedł ES6 i cały zachwyt nad tym tygodniem jakby… prysnął. Gdy czytałam prezentacje w domu, wydawały mi się jakąś supertrudną abstrakcją. Tymczasem okazało się, że ES6 to po prostu standard, w jakim się teraz pisze i tak naprawdę używaliśmy go od samego początku kursu (chociaż w prezentacjach nie był on ujęty – np. wszystkie zmienne deklarowane były w przykładach z pomocą var – w ES6 używa się tylko let i const, więc prowadzący po prostu mówił “to stara składnia, tak się nie pisze”).

Nie tylko deklarowanie funkcji było już znajome, ale też niektóre funkcje tablicowe. Były one szczegółowo omówione w drugim tygodniu kursu, w tym tygodniu ktoś postanowił je wyprowadzić od zera na zupełnie czystym JS – według mnie zupełnie niepotrzebnie. Jeśli ktoś miał ochotę je wyprowadzać, można było to robić w module drugim, a nie dwa moduły później udawać, że to jakaś wiedza tajemna.

Egzamin, jak to zwykłam mówić przy egzaminach, był dla mnie banalny, aczkolwiek to pierwszy (I jedyny!) raz, kiedy nie mialam maksymalnej liczby punktów (18,5/20). Choć do dziś nie wiem, jak to się stało, bo “poległam” na zadaniu które wykonałam i do którego prowadzący jeszcze podchodził, żeby mi pomóc z błędem w przeglądarce, który wspólnie rozwiązaliśmy i wszystko pięknie śmigało. Było minęło, ale dolało oliwy do ognia narastającej frustracji, o czym opowiem następnym razem. Do poczytania za tydzień :)

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać: