Gdy kupiliśmy auto we wrześniu zeszłego roku i nie byliśmy już skazani na jeżdżenie 23-letnią pamiątką rodzinną, postanowiliśmy po raz pierwszy wyruszyć w trasę dłuższą niż na lotnisko w Poznaniu. Gdzie mogliśmy pojechać? Oczywiście – do Szwecji.

Przybliżając temat – planujemy emigrację do Szwecji tak szybko, jak się tylko uda i w tamtym czasie mieszkała tam już prawie cała rodzina mojego męża. Postanowiliśmy zebrać się w trasę, zabrać psa i w końcu wszystko to, co chcemy, a nie to, na co linie lotnicze pozwolą i przeżyć świetną przygodę.

Nasze początkowe plany obejmowały podróż promem, jednak ceny nas odstraszyły (chcieliśmy już, teraz, a nie z dużym wyprzedzeniem – mieliśmy wolne na uczelni z okazji 1-2 listopada i przypadający wtedy długi weekend). Patrzyliśmy na trasy Gdynia-Karlskrona, Świnoujście-Ystad oraz Rostock-Gedser (odpływający z Niemiec). Ostatecznie padło hasło – wybieramy drogę lądową. I tak się stało.

Jak wygląda trasa?

Jechaliśmy z Wrocławia, bo tu mieszkamy i na tym oprę swoje wszystkie wyliczenia co do kosztów i długości trasy. Wybraliśmy trasę najkrótszą pod względem kilometrów do przebycia – zaledwie 1125 (więcej jechaliśmy na raz do Chorwacji i przeżyliśmy :D)

Widok zaczerpnięty z Google Maps

Google pokazywał, że trasa zajmuje około 11 godzin – wydawało się nam, że to niedużo. Jedyną naszą obawą było to, jak zareaguje nasz pies na tak długą trasę. Miał do dyspozycji całą tylną kanapę, gdzie wyłożyliśmy specjalną matę do przewożenia psów, jechał przypięty psimi pasami, ale miał swobodę poruszania się po tylnych siedzeniach. Okazało się, że nasze obawy były zupełnie bezpodstawne – Homer przespał całą trasę i był oburzony, że co kilka godzin musi wyjść z auta za porzebą, bo człowieki mu każą.

Jechaliśmy ostatecznie około 13 godzin, bo co około 4 godziny zatrzymywaliśmy się na krótki postój, by rozprostować nogi, wyprowadzić psa i zmienić się za kierownicą, bo prowadziliśmy na zmianę.

Opłaty na trasie

Chociaż wszystkie autostrady po drodze są bezpłatne, droga lądowa obejmuje dwie przeprawy mostami, przez które przejazd jest już płatny.

Pierwszy most, na który wjedziesz, czyli Lillebælt, łączy ze sobą dwie części Danii i jest bezpłatny. Kawałeczek dalej znajduje się jego większy brat, czyli Storebælt. Jest to kolejna duńsko-duńska przeprawa i przejazd jest płatny 245 koron duńskich (około 143 zł) w jedną stronę. Opłatę uiszcza się gotówką lub kartą w bramkach podobnych do tych, które znajdują się na płatnych autostradach.

Kolejnym płatnym odcinkiem trasy jest Øresundsbron łączący duńską Kopenhagę ze szwedzkim Malmo. Przejazd w jedną stronę kosztuje 620 koron szwedzkich (około 250 zł), jednak tu wypatrzyliśmy świetną okazję, która pozwoliła nam znacząco obniżyć koszt przejazdu.

Most Øresundsbron oferuje program lojalnościowy BroPass, do którego dołączenie kosztuje 440 koron szwedzkich (około 178 zł). Obecność w programie obniża koszt przejazdu przez most do 235 koron szwedzkich (około 95 zł) w jedną stronę, a dodatkowo umożliwia skorzystanie ze specjalnych bramek, które zczytują nasze tablice rejestracyjne i przepuszczają nas bez oczekiwania. Opcja ta jest dostępna jedynie przez internet. Dzięki BroPass płacisz za jednorazową wycieczkę tam i z powrotem 910 koron szwedzkich (około 370 zł) zamiast 1240 koron szwedzkich (około 503 zł), a kontrakt jest ważny przez rok od momentu dołączenia – każda kolejna podróż będzie Cię kosztować mniej o koszt wykupienia BroPass jeśli będziesz podróżować w trakcie trwania programu.

Czy było warto?

Niektórzy słysząc o naszej wyprawie stukali się w czoło i stwierdzali, że jesteśmy nienormalni. Po po pchać się w taką trasę? Dla nas była to jednak jedna z najlepszych przygód w życiu i to z kilku powodów.

Po pierwsze, po raz pierwszy wybraliśmy się w tak długą podróż autem samodzielnie – nie towarzyszył nam nikt, poza naszym psiakiem, co też było wspaniałym doświadczeniem, bo traktujemy go troszkę jak małe dziecko, któremu chcemy pokazać świat.

Po drugie, przejazd mostami (szczególnie Øresundsbron) to niezapomniane przeżycie. Nie tylko ze względu na majestat całej budowli (cały przejazd ma długość 16 km, z czego sam most ma długość 7,8 km, a tunel wyjazdowy z Danii 3,5 km – na całej trasie jeżdżą również pociągi, które mijają Cię od czasu do czasu), ale też ze względu na zapierające dech w piersi widoki.

Przejazdu mostem zazdrościli nam później wszyscy, którzy widzieli zdjęcia i nagrania. Pogoda dopisała, było piękne słońce, co jeszcze dodało całej przygodzie uroku.


W podróży dzielnie towarzyszyła nam karta Revolut, która pomagała uniknąć niekorzystnych przewalutowań i prowizji za płatności kartą w obcej walucie. Więcej o tej karcie znajdziesz w tym wpisie. Serdecznie polecam taką wyprawę każdemu, chociaż raz w życiu. Nieziemskie wrażenia gwarantowane.

1 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać: