We wtorek miałam okazję być gościem Teatru Polskiego na scenie na Świebodzkim i obejrzeć spektakl przygotowany przez Wrocławski Teatr Pantomimy – “Historia brzydoty“. Przyznam, że miałam pewne obawy – przede wszystkim pantomima była dla mnie zupełnie obcą formą i ciekawa byłam, jakie będą moje odczucia po spektaklu. Dalej mam mieszane uczucia, ale uważam, że każdy, kto ma okazję, powinien spróbować i do teatru się wybrać.

historia-brzydoty-172

Historia jest inspirowana “Historią brzydoty” Umberto Eco i opiera się na pięciu bohaterkach, które pod władzą anoreksji dążą do piękna przez całkowitą rezygnację z jedzenia. Jednym z głównych elementów spektaklu jest waga, będąca tym samym największym wrogiem kobiet – wszystkie są śmiertelnie przerażone, gdy muszą na niej stanąć i robią wszystko, by tego nie robić. Chcą być piękne, jednak wszystkie ich działania dążą do autodestrukcji i wyniszczenia ciała i ducha.

Pierwszym słowem,  jakiego użyłam do opisania spektaklu narzeczonemu i bliskim, było “dziwny”. Z jednej strony mamy tu dość klarowną historię, która jest jednak przedstawiona w taki sposób, że sami nie wiemy, czy nie powinniśmy szukać drugiego, a nawet trzeciego dna. Jeśli dodać do tego osobliwą muzykę, można by pomyśleć, że mamy do czynienia z zupełną abstrakcją – tymczasem przecież problem jest obok nas, namacalny i prawdziwy.

historia-brzydoty-416

Jestem pełna podziwu dla gry aktorskiej. Uczestniczyłam kiedyś w warsztatach, na których omawialiśmy, na czym polega praca mima, ale nigdy nie miałam okazji jej obserwować na deskach żadnego teatru, więc byłam bezwzględnie oczarowana ruchem, gibkością i sprawnością ciał wszystkich pań. Ukłony przeogromne, bo wielką sztuką jest pokazać coś, czego nie ma tylko za pomocą ruchu i do tego zrobić to  w tak przekonujący sposób. Scena posiłku jest wręcz rewelacyjna, a powtarzane sekwencje taneczne są bardzo dopracowane i bardzo plastyczne.

Po spektaklu mam jeszcze jedną refleksję, do której właściwie skłoniła mnie widownia i jej reakcje, ale to już jest temat na kolejną “Blogodynkę na dziś” już w poniedziałek.

Zapraszam wszystkich serdecznie na “Historię brzydoty”, jeśli tylko będziecie mieli okazję. Ja nie jestem w stanie ostatecznie tego spektaklu ocenić, dlatego każdy wasz głos będzie w cenie. Na pewno jest specyficzny i nie każdemu się spodoba, ale na tym polega jego magia. Na pewno każdemu się spodoba kunszt aktorek i chociażby dlatego właśnie warto spektakl zobaczyć.

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać:
Więcej

Powstaniemy, Czerwoni niczym świt – “Szklany Miecz” – premierowa recenzja

W tej recenzji iskry gniewu będą tryskać spod moich palców niczym malutkie błyskawice tryskały spod palców Mare Borrow. Może polać się krew, bez znaczenia, czy autorka należy do Srebrnych, czy Czerwonych. "Szklany miecz" przelewa moją czarę goryczy, a Victoria Aveyard powinna była albo przewidzieć moją reakcję, albo zwrócić się do kogoś, kto to zrobi.