Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz po Pottera sięgnęłam w piątej klasie podstawówki i tylko dlatego, że była to jedna z pozycji w szkolnym konkursie czytelniczym. Wcześniej miałam uraz do tej serii. Głupi wymysł dzieciństwa – gdy tylko Harry trafił na półki w księgarniach, moja mama kupiła mi właśnie Kamień Filozoficzny i Małego Księcia. Miałam wybrać jedną książkę dla siebie, drugą dla kolegi jako prezent urodzinowy. Wybrałam Małego Księcia – w Potterze nie podobało mi się to, że musze czytać wszystko po kolei, a nie wybierać rozdziały z ładnymi obrazkami.

Hogwarts_model_studio_tour

Tak więc mając 11 lat zaczęłam czytać serię i przeczytałam wszystkie sześć książek w jeden tydzień. W międzyczasie oczywiście cały czas czekałam na list z Hogwartu, a on nie nadchodził. Pomyślałam, że polskie szkoły magii zaczynają szkolny obowiązek troszkę później albo coś w tym rodzaju. Zaczęłam zabawę z internetowymi szkołami magii, w których mogłam chodzić na lekcje, odrabiać zadania domowe i poznać wiele wspaniałych ludzi.

Minęło kilka lat, seria definitywnie jest zakończona – zarówno od strony książkowej, jak i filmowej. A ja wciąż czekam na mój list. Tak więc Hogwarcie, jeśli mnie słyszysz, musisz wiedzieć – macie tam bardzo kiepskie sowy, skoro przez tyle lat nie mogą mnie znaleźć. I w ogóle to uważam, że tak długi brak odpowiedzi na list jest bardzo podejrzany i należałoby po mnie wysłać jakąś delegację. Hej, tu jestem!

0 Shares:
  1. Ja przeczytałem ~3 klasie podstawówki. Tak się wkręciłem, że codziennie wyglądałem przez okno patrząc, czy sowa nie nadlatuje :I

  2. Ja też zapoznałem się z Harrym w piątej klasie podstawówki. Tak się wkręciłem że obejrzałem wszystkie części

    po kolei, z częstotliwością 3 razy jedną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać:
Więcej

Powstaniemy, Czerwoni niczym świt – “Szklany Miecz” – premierowa recenzja

W tej recenzji iskry gniewu będą tryskać spod moich palców niczym malutkie błyskawice tryskały spod palców Mare Borrow. Może polać się krew, bez znaczenia, czy autorka należy do Srebrnych, czy Czerwonych. "Szklany miecz" przelewa moją czarę goryczy, a Victoria Aveyard powinna była albo przewidzieć moją reakcję, albo zwrócić się do kogoś, kto to zrobi.