Menu & Search
Ekranizacja lepsza od książki – “Mroczne umysły”

Ekranizacja lepsza od książki – “Mroczne umysły”

Niewiele jest takich tytułów, które zyskują po przeniesieniu na duży ekran. "Mroczne umysły", które niedawno trafiły do kin, zdecydowanie są jednym z nich.


Za co kocham Airbnb?
Darmowy rozdział ebooka “51 pytań początkującej stylistki paznokci”
Czy Cinema City Unlimited się opłaca?


Mroczne umysły to tytuł, który już długo leżał u mnie na półce i czekał na lepsze czasy. Gdy już udało mi się zabrać za pierwszą część, okazało się, że będzie to długa i męcząca przeprawa. Cieniutką (jak na mnie) książkę, liczącą nieco ponad trzysta (?) stron, czytałam prawie dwa miesiące i tym samym pobiłam rekord w najdłuższym czytaniu.

Czytam dużo i szybko, ale na nieszczęście jestem też typem czytelnika, który musi skończyć to, co zaczął. Dlatego też “Mroczne umysły” męczyłam do samego końca. Niestety, niewiele z lektrury zapamiętałam. Na sali kinowej, gdy Tomek zapytał mnie, o czym ten film jest, rzuciłam kilka faktów, które i tak okazały się błędne. Wnioski wyciągnijcie sami.

Ekranizacja wyszła tej historii zdecydowanie na plus. Bo ja naprawdę do samej fabuły i pomysłu na nią nic nie mam. W książce denerwował mnie monotonny styl autorki, który w ogóle do mnie nie przemawiał i czytanie szło jak po grudzie. Film tego przecież w sobie nie ma – za realizację zabrali się doświadczeni ludzie i nadali odpowiedni ton i tempo filmowi.

Zarys fabuły jest następujący: epidemia powoduje szybkie zachorowania wśród dzieci, kończące się w większości przypadków ich śmiercią. Jednostki, które przeżywają, zyskują niezwykłe zdolności (przenoszą przedmioty, władają energią elektryczną, są super mądre, itp.). Rząd w obawie przed ich zdolnościami, zbiera dzieci w obozach koncentracyjnych, niby po to, by wynaleźć jakieś lekarstwo.

Bardzo podobał mi się wyór obsady. Słyszałam od fanów serii, że czarnoskóra Ruby nie pasuje do ich wyobrażeń. Tymczasem mnie aktorka Amandla Stenberg wcielająca się w jej rolę, zrobiła to naprawdę fajnie. Na ekranie jest bardzo swobodna i tworzy autentyczne relacje z pozostałymi bohaterami.

Na uwage zasługuje też Miya Cech wcielająca się w małą Suzumi (Zu). Nie mam pojęcia, ile lat ma aktorka, bo filmweb wręcz milczy na jej temat, ale zakochałam się w jej słodkości. To przykład takiej roli, w której słowa są zupełnie niepotrzebne, by zachwycać widzów.

“Mroczne umysły” z całą pewnością nie są tak głośne jak “Igrzyska śmierci” czy “Niezgodna” (która, swoją drogą, w wersji literackiej według mnie stała na podobnym poziomie, co “Mroczne”), pewnie przejdą bez większego echa i szybko się o nich zapomni, ale to sympatyczna historia, zostawiajca miejsce na kontynuację. Swoją drogą, z chęcią ją obejrzę.

0 Comments
Leave a Comment

To jest wersja demonstracyjna sklepu do celów testowych— Zamówienia nie będą realizowane. Zamknij