Obroniłam inżyniera w lutym i właśnie uświadomiłam sobie, jak bardzo skopałam sprawę, pisząc na ten temat dopiero teraz. Jeśli wybierasz się na studia, zapewne jesteś już po rekrutacji (choć niekoniecznie, czytaj dalej :D), ale może akurat w tym roku idziesz do klasy maturalnej i ten wpis jak najbardziej Ci się przyda.

Jak trafiłam na Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu?

Chciałam być lekarzem. A potem mi się odechciało, wybrałam biotechnologię na Politechnice Wrocławskiej. Ale uczelnia mi się nie spodobała, nie czułam się tam dobrze, a i jakąś szczególną pasją do tematu nie zapałałam (choć trudno o pasję z 30-toma godzinami matmy pod różnymi nazwami i chemią tylko z nazwy, bo opierała się o obliczenia w sali lekcyjnej od 7:30 w piątek). Zapadła decyzja – gap year.

W trakcie mojej przerwy postanowiłam rekrutować się na kosmetologię. Dostałam się, to była w zasadzie formalność, złożyłam papiery. Ale 20-go września pokazał się plan zajęć. Wrocławski AWF był wtedy (z opowiadań słyszę, że dalej jest) mistrzem okienek – były tak wielkie i tak częste, że uniemożliwiłyby mi funkcjonowanie poza uczelnią. Rzuciłam to w cholerę, po małych zawirowaniach jeszcze tego samego wieczora wpłacałam opłatę rekrutacyjną na Przyrodniczy, a następnego dnia przenosiłam papiery.

Tak dostałam się na bezpieczeństwo żywności, które wtedy było chyba najmniej obleganym i pożądanym kierunkiem. Dostali się chyba wszyscy, którzy chcieli, bo nie było progu minimalnego. Zresztą, rok wcześniej nabór również trwał prawie do samego rozpoczęcia roku akademickiego. Sytuacja zaczęła się zmieniać rok później – ustalono próg minimalny, a dwa lata później chyba nawet nie było trzeciego naboru. Do czego zmierzam?

Bezpieczeństwo żywności to bardzo potrzebny kierunek

Choć gdy się na niego idzie i staje przed decyzją Co ja właściwie chcę studiować? może się wydawać przeciętny, nudny, niepotrzebny i w zasadzie na samym początku mówiliśmy, że jesteśmy na “trochę innej dietetyce“. Nasze wyobrażenie było bardzo błędne i pewnie to też przełożyło się na to, że ze 120 przyjętych osób studia skończyło tylko 31.

O bezpieczeństwie żywności jeszcze 4 lata temu się nie mówiło, teraz ku mojej uciesze mówi się coraz więcej. Ja co prawda nie pracuję w zawodzie i prawdopodobnie to się już nie wydarzy (choć niczego nie wykluczam, rozglądam się i gdy trafi się jakaś porywająca propozycja, zakasuję rękawy i lecę), ale nie byłoby dobrze, gdyby wciąż o tej dziedzinie dowiadywano się dopiero na drugim roku studiów (bo po pierwszym też wciąż nie za bardzo wiadomo, o co chodzi).

Stajemy w obliczu bardzo trudnych wyborów, nie tylko ze względu na zmiany klimatyczne. Jak produkować wystarczająco, ale z jak najmniejszą szkodą dla środowiska? Jak przy tych zmianach zapewnić żywność o gwarantowanej jakości, która nie będzie stanowić zagrożenia dla życia i zdrowia? Aż w końcu, jak w niespokojnych czasach zabezpieczyć się przed atakami terrorystycznymi przeprowadzanymi z wykorzystaniem żywności? Na te wszystkie pytania możesz spróbować odpowiedzieć, przyszły inżynierze.

Pierwszy rok

Tak jak pisałam wyżej, po pierwszym roku prawdopodobnie nie będziesz w ogóle mieć pojęcia, co Ty właściwie po tych studiach będziesz robić. Twoje przedmioty to głównie fizyka, chemia, botanika i zoologia. Podstawy podstaw, niektóre powtórzone ze szkoły średniej (choć przy obecnej podstawie programowej w ogóle nie zdziwię się, jeśli to będzie dla Ciebie zupełna nowość – jak mawiali nasi wykładowcy, każdy kolejny rocznik jest gorzej przygotowany do podjęcia studiów).

Będziesz liczyć stężenia, neutralizować kwasy, oglądać tkankę miękiszową pod mikroskopem, rozpoznawać gatunki roślin uprawnych (i nie tylko!), przeprowadzać doświadczenia z zasad dynamiki Newtona i szkicować wnętrze (lub zewnętrze) nicieni, skorupiaków albo stawonogów. Żebyś w ogóle miała później pojęcie, o czym się uczysz.

Na pierwszy rok przeniesiono na mojej uczelni jakiś czas temu również zajęcia z mikrobiologii, które odbywały się wcześniej na drugim roku. Wprowadzono też wykłady ze Wstępu do bezpieczeństwa żywności, co jest ogromną zmianą na plus. Dowiesz się, pod jakim kątem patrzeć na wiedzę, którą zdobywasz.

Drugi rok

Tu skupisz się na pierwszej części swojego zawodu. Zajmować się będziesz bowiem żywnością “od pola do stołu“. Zostajemy więc na tym polu. Polu, łące, pastwisku, oborze. Przyszła pora na poznanie podstaw rolnictwa, kształtowania środowiska przyrodniczego, dobrostanu zwierząt.

Po tym roku masz do odbycia praktyki zawodowe dotyczące produkcji roślinnej i zwierzęcej. Nie ma, że boli – by badać surwiec, musisz go dobrze znać. Tę częśc praktyk odbywa się najczęściej w gospodarstwach rolnych, gdzie w zależności od terminu, masz różne zadania. Poza karmieniem zwierząt i pomaganiu w przeglądzie zdrowotnym stada, możesz wziąć udział w żniwach lub zbiorach.

Trzeci rok

Wchodzisz w świat produkcji żywności. Jesteś na etapie, gdy surowiec trafia do zakładu przetwórczego. Chyba najmilej wspominam ten etap, bo prawie na każdym przedmiocie robiliśmy coś do jedzenia.

W repertuarze były frytki, czipsy, chrupki, kompoty, dżemy, serek wiejski, szynki, pasztety, piekliśmy chleb i produkowaliśmy makarony. Najlepsza część przyszła jednak wtedy, gdy technologie produkcji mieliśmy za sobą, a nadszedł czas na analizę sensoryczną. To były zajęcia z oceniania smaku, barwy, zapachu i innych parametrów produktów. Tam w ruch poszły jogurty, chałwy, ptasie mleczka (nawet pączki w tłusty czwartek!), ponownie spotkaliśmy się z frytkami i czipsami, gotwaliśmy pyzy i smażyliśmy placki ziemniaczane. Popijaliśmy piwem. Wszystko w celach naukowych ;)

Po tym roku odbywasz drugie praktyki, tym razem w zakładach produkujących żywność i w laboratoriach kontrolujących jakość tej żywności (choć nie wszystkim się udało, niektórzy badali zdatność wody do kąpieli w basenach lub wykonywali posiewy z kału do książeczek sanepidowskich).

Czwarty rok

To właściwie tylko 3/4 semestru. Duży nacisk kładzie się już na właściwe bezpieczeństwo żywności i systemy zarządzania jakością. GMP/GHP, czyli Dobra Praktyka Produkcyjna i Dobra Praktyka Higieniczna oraz HACCP – Analiza Zagrożeń i Krytyczne Punkty Kontroli. Tworzyliśmy własne dokumentacje, pisaliśmy prace inżynierskie i przygotowywaliśmy się do egzamiu inżynierskiego.

Co po studiach?

Po bezpieczeństwie żywności masz bardzo szeroką wiedzę, którą możesz wykorzystać od razu lub poszerzyć ją w kierunku, który Ci się najbardziej podoba i wybrać się na studia magisterskie.

Jeśli chodzi o samego magistra z bezpieczeństwa żywności, na moment pisania tego tekstu jest dostępny tylko stacjonarnie i nie we Wrocławiu, dlatego też nie zdecydowałam się na razie na kontynuację. Studia drugiego stopnia możesz podjąć także na kierunkach pokrewnych – technologii żywności, żywieniu człowieka (niekiedy nawet na dietetyce, nie na uczelniach medycznych) oraz na zarządzaniu jakością.

Jeśli lubisz dokumentację, zarządzanie jakością będzie idealnym kierunkiem. Jeśli interesują Cię zagadnienia związane z produkcją – spróbuj odnaleźć się na technologii żywności. Niegłupim pomysłem może być też mikrobiologia ze specjalizacją mikrobiologia żywności – masz po studiach inżynierskich przygotowanie do pracy w laboratorium mikrobiologicznym i podstawową wiedzę. Warto próbować.

Kilkoro z absolwentów mojego rocznika znalazło pracę od razu po egzaminie. Pracują w zawodzie. Szukali ofert w Państwowej Ispekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, stacjach sanitarno-epidemiologicznych i laboratoriach badawczych. Zarobki, jak to w państwowych instytucjach, ale dobre na początek ze średnim doświadczeniem (bo nie można powiedzieć, że z zerowym).

Jak sobie pomóc w szukaniu pracy?

Biorąc pod uwagę, że ten kierunek proponowany jest jedynie w trybie stacjonarnym, ciężko o praktyki w czasie studiów (inne niż te obowiązkowe, które odbywają się w czasie wakacji). Owszem, da się te studia pogodzić z pracą, jednak nie “w zawodzie” – czas pracy zakładów produkcyjnych i laboratoriów (zwyczajowo 7:00-15:00) skutecznie to uniemożliwia.

Pierwszym krokiem jest przyłożenie się do odbywanych praktyk tak, by po prostu można je było zaliczyć do CV. I raczej nie ma większego znaczenia, jakie gospodarstwo na pierwsze praktyki wybierzesz, ale już do zakładów produkcyjnych i laboratoriów podejdź na poważnie.

Idź w miejsce, gdzie dużo się nauczysz, a nie będziesz podawać kawę i czytać dokumentację (samo czytanie niczego Cię nie nauczy). Będąc na praktykach, zadawaj pytania, bądź ciekawa tego, co robisz i staraj się rozumieć cały proces. Wykaż się proaktywną postawą, bo po trzecim roku zostają już tylko dwa miesiące nauki – może dostaniesz pierwszą pracę tam, gdzie odbywałaś praktyki? Jeśli nie, zawsze masz doswiadczenie, którym możesz się pochwalić.

Podczas studiów warto też skorzystać z oferty szkoleniowej. Uczelnie często współpracują z zewętrznymi firmami szkoleniowymi, gdzie możesz odbyć szkolenia z Food Defence (to jest właśnie ta dziedzina, która między innymi zajmuje się zabezpieczaniem żywności przed atakiem terrorystycznym) czy audytów systemów jakości, w tym chociażby HACCP (i ten kurs zrobiłam jeszcze w trakcie studiów, uzyskując uprawnienia audytora wewnętrznego HACCP). Każde dodatkowe uprawnienie zwiększa Twoją konkurencyjność.

Jak widzę przyszłość bezpieczeństwa żywności?

Sam fakt, że jeszcze kilka lat temu o bezpieczeństwie żywności mało kto wiedział, a teraz jest to jeden z priorytetów, o czymś świadczy. Gdy ja zaczynałam, kierunek ten był oferowany przez 3-4 uczelnie w kraju. Teraz ma go w ofercie chyba każda uczelnia mająca jakikolwiek związek z żywnością.

Specjalistów będzie przybywać, ale i zapotrzebowanie jeszcze przynajmniej przez jakiś czas będzie rosnąć (jesli nie zawsze). Ludzie zawsze będą musieli jeść, a problemy z produkcją żywności nie wydają się maleć w najbliższej perspektywie (niestety!), jest wręcz odwrotnie.

Do tego zawodu trzeba mieć pewnego rodzaju powołanie. Wszystkie działania, jakie wykonasz na zawodowej ścieżce, mają na względzie dobro ogółu, a niekiedy nawet bezpieczeństwo narodowe. Twoja pomyłka może skutkować utratą zdrowia i życia, ale sukces w wykrywaniu zagrożeń smakuje podwójnie. W dodatku jest to dziedzina dość szeroka i może dawać satysfakcję niezależnie od predyspozycji i zainteresowań zawodowych.


Chociaż nie pracuję w tej chwili w moim zawodzie, jestem naprawdę szczęśliwa, że wybrałam i skończyłam właśnie ten kierunek. Bardzo poszerzył moje horyzonty, zwiększył świadomość w wielu kwestiach. Odczarował krążące mity, obudził swego rodzaju misję, by nieść tę wiedzę dalej w jakikolwiek sposób.

Czy myślę o druigm stopniu? Tak, ale nie mam na niego na razie czasu w trybie stacjonarnym. Mam nadzieję kontynuować moje zmagania za jakiś czas, ale już za granicą, gdzie tryb wieczorowy/zaoczny będzie możliwy i tam, gdzie chcę już zostać na stałe. A Tobie życzę powodzenia w wyborze przyszłej ścieżki kariery, kierunku studiów i trzymam kciuki za wyniki rekrutacji. Do napisania!

1 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Może Ci się spodobać:
Więcej

5 rzeczy, które możesz robić, gdy jesteś chory

Wyspecjalizuję się w chorobowych tematach. Ponieważ gorączka mi doskwiera przez pół doby, a drugie pół śmiertelnie się nudzę, pomyślałam, że nie jestem sama i taki wpis może przydać się wam na przebłyski dobrego samopoczucia w chorobie.